Media

Ciekawa propozycja współpracy

Redakcja rosyjskiej agencji Sputnik zaproponowała mi współpracę. Uznano, że mógłbym zostać jednym z autorów tekstów.

To bardzo miła propozycja, ale nie mogę jej przyjąć.

Więcej w Dzienniku Łódzkim z 13 września 2018 r. 

Gentleman boks w Fight Club Łódź: nauki sztuk walki bez urazów

Fight Club Łódź znajdujący się w Domu Technika przy placu Komuny Paryskiej organizuje bardzo ciekawe zajęcia dla każdego, kto powinien zapoznać się z podstawami sztuk walki. Prowadzone są tam zajęcia z podstaw boksu a polegające na atakowaniu worków treningowych bez kontaktu z przeciwnikiem. Są idealne dla osób, które nie chcą brać udziału w sparingach, nie chcą mieć urażeń. Klub przygotował także ofertę dla dzieci – program FigloFight oraz ofertę dla profesjonalistów. Pierwszy trening jest darmowy. Więcej w Dzienniku Łódzkim z 13 września 2018 r.

Rezygnacja z PO. Senator niezrzeszony

10 września 2018 r. złożyłem rezygnację z członkostwa w Platformie Obywatelskiej, a tym samym również w klubie senatorskim tej partii.

Z formacją tą byłem związany przez 18 lat. To był bardzo intensywny dla mnie okres. W tym czasie budowałem łódzkie struktury PO, w kampanii wyborczej do Rady Miejskiej w Łodzi w 2002 r. pełniłem funkcję szefa sztabu wyborczego, rok później zostałem Sekretarzem Regionu Łódzkiego Platformy. Od kwietnia 2005 do 24 listopada 2007 r. kierowałem Zarządem Miejskim PO w Łodzi.  W 2006 r. zostałem – z ramienia PO – przewodniczącym Rady Miejskiej w Łodzi, a w 2007 r. z list tej partii uzyskałem mandat senatorski, który objąłem jeszcze dwukrotnie.

W czasie tych 18 lat poznałem w Platformie wielu ciekawych ludzi, podejmowaliśmy liczne inicjatywy, wymienialiśmy poglądy. To był dobry czas. Serdecznie za niego dziękuję!

Choć jestem teraz bezpartyjny, nadal będę z zaangażowaniem działał na rzecz łodzian, Łodzi i wszystkich tych, którzy zwracają się do mnie z prośbą o pomoc

Prasa:

https://lodz.tvp.pl/38923436/senator-grubski-zrezygnowal-z-czlonkostwa-w-po

https://www.radiolodz.pl/posts/46986-maciej-grubski-sklada-rezygnacje-z-czlonkostwa-w-po

https://dzienniklodzki.pl/senator-maciej-grubski-odchodzi-z-platformy-obywatelskiej-nie-godze-sie-na-zakladanie-mi-knebla/ar/13480788 (+wideo)

https://expressilustrowany.pl/maciej-grubski-zrezygnowal-z-czlonkostwa-w-platformie-obywatelskiej/ar/13480794

http://lodz.wyborcza.pl/lodz/7,35136,23902095,maciej-grubski-wystepuje-z-platformy-obywatelskiej-byl-w-niej.html

Zrezygnuję z Platformy, jeśli zawieszono mnie za poglądy

Portal Fakt, a za nim Express Ilustrowany, podały 7 września 2018 r., że zostałem zawieszony wyprawach członka Platformy Obywatelskiej za wywiad udzielony Sputnikowi nt. stosunków Polski z innymi krajami, a szczególnie naszymi sąsiadami.

Jeżeli informacja o moim zawieszeniu okaże się prawdziwa, to w poniedziałek zrezygnuję z członkostwa w partii. Nikt mnie o tym oficjalnie nie informował.

Nie chcę być w ugrupowaniu, w którym jestem krytykowany za swoje poglądy na temat stosunków z sąsiadami Polski.

A tak przy okazji, szanowna redakcjo Faktu, mam na imię Maciej.

Więcej na https://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/senator-z-po-marcin-grubski-gadal-jak-putin-zawiesili-go-w-partii/pm3vvzk#slajd-1

https://dzienniklodzki.pl/senator-maciej-grubski-zawieszony-przez-po-w-wywiadzie-dla-prorosyjskiego-portalu-zachwalal-rosje-i-wladimira-putina/ar/13476979

https://wiadomosci.wp.pl/maciej-grubski-zawieszony-senator-po-zapowiada-rezygnuje-z-czlonkostwa-6293138288068225a

https://expressilustrowany.pl/senator-maciej-grubski-zawieszony-w-prawach-czlonka-partii-po/ar/13476843

http://lodz.wyborcza.pl/lodz/7,35136,23883660,senator-maciej-grubski-chwali-putina-i-wylatuje-z-po-co-powiedzial.html

Wywiad dla Sputnika https://pl.sputniknews.com/opinie/201809058718521-Grubski-Rosja-Polska-Sputnik/

Każdy Polak dopłaca swoje pieniądze za wrogą postawę wobec Rosji. Wywiad dla Sputnika

—  Na początku chciałam pogratulować Panu Senatorowi odwagi. Przecież za udzielenie wywiadu Sputnikowi dołączy Pan do grona „ruskich agentów”. Czy nie obawia się Pan takiego oskarżenia?

 Nie mam tutaj żadnych obaw. Sputnik jest dzisiaj jedną z możliwości pokazania jakiejś alternatywy, jeśli chodzi o sytuację na arenie międzynarodowej. Na temat relacji z Rosją czy Bliskim Wschodem mam opinie ugruntowane od lat i konsekwentnie je prezentuje, m.in. na portalach społecznościowych. Moje poglądy są często alternatywne w stosunku do tego, co na co dzień funkcjonuje w debacie publicznej. Okazję wywiadu dla Sputnika traktuję więc jako jedną z możliwości pokazania pewnej alternatywny szerzej. Być może wywołam w ten sposób jakąś dyskusję, co byłoby bardzo istotne w sprawie. Problem jest bardzo ważny, ponieważ wywołuje napięcia, dlatego trzeba te napięcia zwalczać, w tym prostować pewne niedopowiedzenia.—  Zacznijmy zatem od wywołanych „ruskich agentów”. Jak Pan sądzi, dlaczego tak się w Polsce dzieje, że jeśli ktoś, dajmy na to, nie kłania się przed Amerykanami lub nie chce w Polsce obecności wojsk USA, to natychmiast oskarżany jest o działalność na zlecenie Kremla?

— Wpadliśmy w pewną pułapkę, która funkcjonuje od czasów PRL. Wtedy, jeśli ktoś miał poglądy np. prozachodnie, często również był traktowany jako agent obcych służb, który wyrażając taki pogląd szkodzi swojemu krajowi. Dzisiaj ta sama sytuacja odwróciła się w stosunku do Rosji. Partnera z którym graniczymy — traktuje się jako wroga; zaś ludzi którzy opowiadają się za tym, aby tworzyć jakieś pozytywne relacje z Rosją — traktuje się jako agentów. Nie powinniśmy trwać w takiej sytuacji. Podobnie jak nie powinno być przyzwolenia na działania polskich służb, które inwigilują osoby prezentujące alternatywne poglądy. To jest niedopuszczalne.—  Ma Pan kogoś konkretnego na myśli?

— O inwigilacji wciąż wokół słychać. Bardzo dziwna jest sprawa Mateusza Piskorskiego. Przeszło dwa lata w areszcie i dalej nic nie wiemy, bo wszystko utajnione. Pytanie, czy wizyta w ambasadzie Rosji może być przyczynkiem do postawienia zarzutu o współpracy z innym wywiadem? Jeśli tak, to z tego klucza każdy członek grupy bilateralnej w parlamencie powinien mieć taki zarzut w stosunku do różnych państw.—  Na przykład Senator Grubski. Przecież jako przewodniczący Polsko-Irańskiej Grupy Parlamentarnej spotyka się Pan z Irańczykami.

— Dokładnie. Wyobraźmy sobie teraz taką sytuację. Poszedłem do Ambasadora Iranu na spotkanie w jego gabinecie. Nikt nie wie o czym rozmawialiśmy, bo nikogo przy tej rozmowie nie było, nie dosięgnął też jej żaden podsłuch. W senacie wiedzieli, gdzie się wybieram, bo nie mam nic do ukrycia. Po dwóch godzinach wracam do senatu ze spotkania z Ambasadorem i wszyscy widzą, że jestem bardzo zadowolony z przebiegu rozmowy. Ktoś przygląda się z boku, sporządza raport i donosi do ABW — bo mało to wtyk ze służb krąży po senackich korytarzach…?

— …A w tym raporcie (którego opinia publiczna i tak nie zobaczy) może być wszystko. Dajmy na to: Senator Grubski nawiązuje podejrzane kontakty z irańskim reżimem. I analogicznie: Mateusz Piskorski nawiązuje podejrzane kontakty z Rosjanami. A jeśli do tego obaj mówicie publicznie, że współpraca z Iranem czy Rosją jest jakąś alternatywą dla Polski i powinna być rozpatrzona w polskim interesie, no to już — zdaniem niektórych — pozwalacie sobie na zbytnią swobodę w wyrażaniu poglądów.

— Wolność słowa powinna gwarantować każdemu Polakowi możliwość prezentowania własnych poglądów, w tym tych elementów, które nawiązują do polskich interesów i polskiej racji stanu. A moim zdaniem w interesie Polski są również dobre relacje z Rosją.—  A konkretniej, jaki mamy w tym interes?

— Wytwarzając atmosferę wrogości w stosunku do Rosji niczego nie zyskujemy, a jedynie na tym tracimy, głównie gospodarczo. Za wszelką cenę chcemy zachować sojusz z Ameryką. Pytanie — jakie interesy w Polsce prowadzi Ameryka? Czy Amerykanie patrzą z punktu widzenia polskiego sojusznika, czy też myślą jedynie o zabezpieczeniu swoich własnych interesów?

Polska musi patrzeć przede wszystkim z punktu widzenia gospodarczego. Dla przykładu, jeżeli mamy kupować dzisiaj ropę czy gaz od Saudów czy Amerykanów, które są droższe niż ropa i gaz rosyjski, to trzeba się poważnie zastanowić jaki jest w tym interes Polaka. Wychodzi na to, że żaden, bo każdy Polak dokłada do droższego paliwa. A więc każdy Polak dopłaca swoje pieniądze za wrogą postawę wobec Rosji.Pamiętajmy też o tym, że relacje z Rosją mamy dużo dłuższe niż ze Stanami Zjednoczonymi. Stosunki z USA utrzymujemy zaledwie od kilkudziesięciu lat — właściwie od 1989 roku. Tymczasem Rosja jest naszym sąsiadem, dlatego łączą nas relacje od wieków i tak już pozostanie. Owszem, w historii bywało różnie: trudno, łatwo, przyjaźnie, wrogo. Na przykład w czasach PRL gospodarcze relacje z Rosją (a właściwie z ZSRR) nie do końca były wtedy dla Polski korzystne, ale były.

Współczesnej Rosji nie uważam za wroga Polski, wręcz przeciwnie — moglibyśmy prowadzić dzisiaj bardzo pozytywną politykę przyjaznych relacji gospodarczych i kulturalnych. Ubolewam więc nad tym, że w Polsce wytwarza się obecnie atmosferę napięcia w stosunku do Rosji, poprzez kreowanie wroga tam gdzie go nie ma. Uważam, że to błędna droga, ponieważ — jak już wspomniałem — przede wszystkim tracimy na tym gospodarczo. Powtórzę raz jeszcze: moim zdaniem Rosjanin nie jest wrogiem dla Polaka. Nie sądzę też, by obecny rząd na Kremlu, z prezydentem Putinem na czele, był przeciwny Polsce.—  Zaraz, zaraz… Przecież polska polityka w stosunku do Rosji uległa zdecydowanemu pogorszeniu jeszcze za czasów rządów Platformy Obywatelskiej. Przypominam Panu, że zbiegło się to w czasie, kiedy wybuchł Majdan na Ukrainie. Właśnie wtedy rozpoczęła się w Polsce najostrzejsza nagonka na Rosję i polowanie na „ruskich agentów”. Oczywiście teraz jest to kontynuowane przez rząd PiS, ale jednak za rządów Pana partii to wszystko się zaczęło.

— Wymyśliliśmy sobie wtedy, że wspierając Ukrainę będziemy mieli bufor bezpieczeństwa w stosunku do Rosji. Moim zdaniem tak nie jest, dlatego że Ukraina jest teraz rozchwianym państwem z ogromem problemów, z których prędko nie wyjdzie. Nawet jeśli zostaną włączone struktury natowskie, to w tej sytuacji niewiele zmieni, a my spowodowaliśmy sobie bardzo negatywny odbiór ze strony Rosjan. Rosjanie oczywiście komentują to w sposób dość ironiczny, nie traktując nas zbyt poważnie.

Platforma zachowała się wtedy tak, jak się zachowała. Majdan był taką oznaką modnego wówczas w Polsce solidarnościowego ruchu przeciwko prezydentowi, który w jakimś sensie prowadził politykę w formie dyktatury. Nie ukrywam, że sam również uczestniczyłem w tym ruchu.Dodam, że w to całe zamieszanie z Majdanem wpuścił nas eurodeputowany Jacek Saryusz-Wolski, który potem uciekł do PiS i zostawił w tej sprawie bałagan.

—  Jakby nie patrzeć, zaangażowanie polskich polityków — zarówno z PO jak i PIS — w przewrót na Ukrainie, było zaangażowaniem się w obalenie legalnej władzy w tym kraju. A więc mieszaliście się w wewnętrzne sprawy innego państwa. Czy z perspektywy tych kilku lat uważa Pan, że tamto zaangażowanie było błędem?

— Dzisiaj zastanowiłbym się nad moim udziałem w ruchu rewolucyjnym na Ukrainie, ponieważ i tak tymi działaniami nie spowodowaliśmy pozytywnych zmian w tym kraju. Co gorsza, Ukraińcy zachowują się w stosunku do Polski bardzo źle w kwestiach historycznych. Negatywne wydarzenia z przeszłości nie zostały wyprostowane ani wyjaśnione i gdzieś tam to funkcjonuje cały czas. A do tego wszystkiego bardzo popsuliśmy sobie relacje z Rosją.

Historia pokaże co z tych polsko-ukraińskich relacji wyniknie. Moim zdaniem, na dziś wygląda to tak, że prezydent Poroszenko nie traktuje Polski jako partnera. Ukraina prowadzi politykę z Ameryką ponad głowami Polaków.—  Co zrobić, żeby było lepiej? Jakieś sugestie?

— Marzy mi się polska polityka zagraniczna podobna do tej, którą prowadzi obecnie Austria, Szwajcaria czy Szwecja. Kraje te mają poprawne relacje ze Stanami Zjednoczonymi i jednocześnie utrzymują pozytywne stosunki z sąsiadami i innymi krajami — prowadząc z nimi neutralną, spokojną i przyjazną politykę. I właśnie taką politykę powinniśmy prowadzić z Rosjanami.

Rosja, to olbrzymi rynek zbytu, bardzo bogate w surowce państwo, które pomimo nałożonych sankcji przez USA i Europę, jest stabilne i funkcjonuje bez problemu. Dlatego powinniśmy postawić na wymianę gospodarczą i kulturalną, ale najpierw musimy sobie uzmysłowić, że geopolityka rosyjska nie zakłada konfliktu z Polską.—  A co Pan sądzi o Władimirze Putinie?

— Mam pełen szacunek do prezydenta Rosji i jestem pod ogromnym wrażeniem tego człowieka. My go w Polsce nie doceniamy, bo traktujemy Putina trochę z takim ironicznym uśmiechem. A tak naprawdę to bardzo inteligentny przywódca, który genialnie rozgrywa geopolitykę. Zapewnia wpływy interesów rosyjskich w różnych obszarach świata w sposób jednoznaczny i perfekcyjny. Trzeba go szanować też za to, że Rosja mówi dzisiaj innym językiem, niż za Breżniewa i jemu podobnych — kiedy rakiety były podstawą realizacji polityki zagranicznej Kremla.

Rosja za czasów Putina rozwinęła się gospodarczo i kulturowo. Docenili to sami obywatele Rosji. Wystarczy wspomnieć ostatnie wyroby prezydenckie, w których Putin zwyciężył miażdżącą przewagą otrzymując prawie 77 procent głosów wyborców. To pokazuje jakie ma on poparcie wśród Rosjan. Nie podważono tych wyborów w żaden sposób, przecież nikt nie był w stanie udowodnić, że zostały one sfałszowane.Tymczasem polski rząd stanął z boku i nie pogratulował Putinowi zwycięstwa. Nikt nie złożył życzeń, żeby stworzyć dobrą atmosferę. Myślę, że Rosjanie również to zapamiętają. Rosjanie się przyglądają, to jest bardzo inteligentny naród, które tego typu sytuacje analizuje i wyciąga z nich wnioski.

Niepokoi mnie, że Polska dzisiaj ustami swojego premiera i ustami ministra Czaputowicza bardzo agresywnie wypowiada się w stosunku do Rosji.

—  Zarzuca Pan rządowi PiS, że nie złożył gratulacji. Tymczasem w dniu wyborów prezydenckich w Rosji oglądałam jeden z programów publicystycznych na antenie TVP. W studio zebrali się przedstawiciele wszystkich ugrupowań politycznych, w tym oczywiście z PiS i PO. I wszyscy jednogłośnie wieszali psy na Putinie, szydząc z wyborów w Rosji — sugerując przy tym, że nie mają one nic wspólnego z demokracją. Nawet redaktor prowadzący był wyraźnie zdumiony (wręcz zadowolony), bo w końcu — jak sam przyznał — polscy politycy mówią jednym zgodnym głosem, co było ewenementem, bo na co dzień strasznie się kłócicie.

— Mamy taką dziwną sytuację, że kiedy w Polsce łamie się demokrację i konstytucję, a następnie mówi się o tym w Europie, to Polska się oburza. A my sami wsadzamy swoje pięć groszy w to, co się dzieje w Rosji.

Tymczasem 77 procent obywateli tego kraju głosuje na Putina. Przecież żaden polityk w Polsce nie jest w stanie osiągnąć takiego poparcia. I krytykujemy to co się dzieje w Rosji, a przecież sami Rosjanie są zadowoleni z tej sytuacji.  Nastąpiły w Rosji przemiany, w tym przemiany gospodarcze; zabezpieczono socjalnie najniższe sfery; rośnie duma nordowa, którą buduje się poprzez scalanie społeczeństwa. U nas wszystko się robi w drugą stronę, a sami krytykujemy innych. Bo taka jest dzisiaj moda, żeby krytykować Rosję. Dlatego moim zdaniem również koledzy z Platformy popełniają w tej sprawie błąd.W imię poprawności politycznej krytykujemy jednych, a o innych milczymy. Na przykład nie ma przyzwolenia na krytykowanie Izraela za zachowanie w stosunku do Palestyńczyków, których się morduje. A przyzwolenie na to, żeby krytykować Rosję już jest.

Nie wiem dlaczego Polska prowadzi taką politykę w stosunku do Rosji, ale też nie wiem dlaczego prowadzi taką samą politykę w stosunku do Niemiec. Przecież robimy sobie wrogów naokoło. Budujmy naszą geopolitykę w oparciu o przyjazne relacje ze wszystkimi sąsiadami. Prowadźmy ze wszystkimi wymianę gospodarczą, kulturalną, wymianę dzieci i młodzieży. Stawiajmy też na turystykę. A nie machajmy tak tą szabelką, bo może nam ona wypaść z ręki i zrobić nam krzywdę.

Przypomnę jeszcze tylko, że za Platformy, do końca poprzedniej kadencji w Senacie była grupa bilateralna Polska-Rosja, której przewodniczył senator Janusz Sepioł. A w obecnej kadencji do teraz nie dostaliśmy na nią zgody.—  Kornel Morawiecki, podobnie jak Pan Senator, również ubolewa nad pogorszeniem relacji z Rosją i twierdzi, że tracimy na tym gospodarczo. W wywiadzie dla tygodnika „Do Rzeczy” Morawicki odniósł się m.in. do kwestii Gazociągu Północnego Nord Stream 2. Marszałek Senior przypomniał, że „Rosjanie chcieli przeprowadzić drugą nitkę Jamału przez Polskę. Myśmy się na to nie zgodzili, bo gazociąg miał iść nie przez Ukrainę, lecz przez Białoruś”. I dalej, zdaniem Morawickiego: „Gdybyśmy nie postawili interesów Kijowa ponad naszymi, Rosjanie nie musieliby się dogadać z Niemcami. A teraz będziemy przepłacać za amerykański gaz. Brak poprawnych relacji z Rosją stale nam szkodzi” — spuentował. Jak Pan skomentuje słowa ojca premiera?

— Kornel Morawiecki, wbrew temu co realizuje jego syn jeżeli chodzi o politykę zagraniczną, ma rację. Powinniśmy patrzeć dzisiaj z punktu widzenia własnych interesów. A my — spoglądając na to, żeby zrobić dobrze Ukrainie (inna kwestia, czy ona w ogóle jest nam za to wdzięczna?) — spowodowaliśmy, że nastąpiło obejście i dogadano się ponad głowami Polaków. Niemcy zrobili piękny ruch, bo oni rozgrywają sprawy zawodowo.

I co nam z tego przyszło? Będziemy mieć dużo droższy skroplony gaz ze Stanów Zjednoczonych (gazociąg jest znacznie tańszą formą przesyłu), dużo droższy gaz saudyjski (nie wspominając, że Saudyjczycy zawsze wspierali terroryzm, więc od tego typu państwa nie powinniśmy czerpać gazu) i dużo droższy gaz katarski. A wszystko dlatego, bo wypinamy się na Rosję. Wypinamy się na tańszy gaz, który tak naprawdę wspierałby polską gospodarkę.Popełniliśmy fatalny błąd. Oczywiście dzisiaj dalej wchodzimy w kwestię Nord Stream 2 pod kątem tego, co mówią Amerykanie. Wspierając amerykański głos, znowu wchodzimy w dalszy konflikt z Rosjanami. Tymczasem Rosjanie zrobią to z Niemcami. Niemcy skonfliktowali się z Ameryką, ale w interesie swoich obywateli. I oni przeprowadzą to spokojnie, będą mieli gaz, będą mieli zapewnioną dystrybucję przynajmniej na 50 lat do przodu. A my co? A my znowu zostaliśmy z ręką w nocniku, bo mamy jakieś antyrosyjskie fobie.

Dlatego jestem ogromnie wdzięczny Kornelowi Morawieckiemu za ten głos. Z pewnością jest to dla niego bardzo trudna sytuacja, bo przecież mówi wbrew swojemu synowi. I w jakimś sensie też wbrew swojemu środowisku politycznemu, bo gdzieś tam wokół PiS krąży. Ale być może to spowoduje, że syn zacznie się zastanowić, że tego typu elementy powinny być rozpatrywane z punktu widzenia interesów gospodarczych Polaków.Powtórzę raz jeszcze. Polak nie może być obciążany kosztami polskiej polityki zagranicznej, z tego tytułu, że mamy jakąś antyrosyjską fobię. To jest chore! Powinniśmy prowadzić politykę podobną do Austrii, Szwecji czy Szwajcarii.

I wreszcie, powinniśmy się dogadać z Niemcami i Francją, z którymi tak się dzisiaj różnimy, co jest kolejnym wielkim błędem polskiej polityki zagranicznej.

—  Brzmi to trochę jak eurazjatycka wizja Aleksandra Dugina… Przypomnę, chodzi o sojusz kontynentalny między Europą a Rosją w oparciu o oś Paryż — Berlin — Moskwa. Przyznaję, to dość oryginalna (ale i ciekawa) koncepcja przeciwko amerykańskiej hegemonii — w polskiej debacie publicznej niemal niezauważalna, z drobnymi wyjątkami. Publicysta Ronald Lasecki zauważył, że opcja eurazjatycka: z Niemcami i Rosją przeciw londyńskiemu City i nowojorskiemu Wall Street, to jedyna opcja geopolityczna, w której Polska nie znajduje się w „strefie zgniotu” pomiędzy mocarstwami, lecz jest spajającą je klamrą.

— Uważam, że w Unii Europejskiej przede wszystkim powinniśmy mieć najlepsze relacje z Niemcami. Tak było za rządów PO, kiedy te relacje były świetne, ale zostały zepsute przez obecny rząd. Tak samo uważam, że powinniśmy mieć świetne relacje z Rosją. I to by poniekąd się wypełniało pogląd przytoczonego przez panią publicysty.Z drugiej strony pamiętajmy też o tym, jaka była postawa Anglików w stosunku do Polski w 1939 roku — duże słowa, duże rzeczy i nic. Przegraliśmy sprawę.

Anglia, a tym bardziej Ameryka, są daleko, tysiące kilometrów od Polski. O czym my dzisiaj rozmawiamy? Jakie może mieć interesy Ameryka, żeby pilnować interesu polskiego? Moim daniem żadnego. Oni pilnują swoich interesów gospodarczych, strategicznych i militarnych.

Jesteśmy w określonym sojuszu, powinniśmy wypełniać te elementy, ale prowadźmy przy tym swoją niezależną politykę międzynarodową. Taką politykę, która ochroni interes polski w sposób skuteczny, poprzez nawiązywanie pozytywnych relacji z sąsiadami, poprzez wymianę gospodarczą, poprzez stwarzanie pozytywnej atmosfery, w której Polska będzie się czuła naprawdę bezpieczna.—  A nie czuje się bezpieczna?

— Moim zdaniem Polska dzisiaj nie jest do końca bezpieczna, dlatego że w okolicznościach jakiegokolwiek konfliktu, moglibyśmy się spotkać z sytuacją, że znowu zostajemy sami.

—  Dziękuję za rozmowę.

Agnieszka Piwar, publicystka polska, Warszawa

100 lat Artura Braunera, Honorowego Obywatela Łodzi

1 sierpnia 100. urodziny obchodził Artur Brauner, łodzianin z urodzenia, Honorowy Obywatel Łodzi, producent filmowy. Był moim gościem w 2007 r., gdy przewodniczyłem Radzie Miejskiej. Zapowiadał wtedy, że nakręci w naszym mieście „Chińczyka”. Niestety, film nie powstał. Artur Brauner mówił też wtedy, że nasze miasto ma potencjał, aby powstawało w nim 10-12 produkcji rocznie. Namawiał do utworzenia przez Łódź funduszu filmowego i od 11 lat taką funkcję pełni Łódź Film Commission. Sylwetkę Braunera przybliżył w dzisiejszej Gazecie Wyborczej Jakub Wiewiórski z Muzeum Kinematografii. Zapraszam do czytania o tej ciekawej postaci. Jeszcze raz wszystkiego najlepszego, panie Arturze!

Walka o… kilogramy

W połowie lipca 2018 r. postanowiłem stwierdziłem, że kochanego ciałka jednak jest trochę za dużo i trzeba zadbać o linię. Rozpocząłem odchudzanie.  Moje wysiłki możecie śledzić na Facebooku. Liczę na Wasze wsparcie 🙂

Źródło: Express Ilustrowany, 20.07.2018

Gdzie na wakacje?

Express Ilustrowany zapytał łódzkich polityków, gdzie spędza tegoroczne wakacje. Ja wraz z rodziną jadę w sierpniu na dwa tygodnie do Sozopolu (Bułgaria). Do tej pory najczęściej jeździliśmy do Egiptu.

Życzę wszystkim udanego urlopu, gdziekolwiek go spędzacie 🙂

Więcej na http://www.expressilustrowany.pl/najwazniejsze/g/gdzie-lodzcy-politycy-jezdza-w-tym-roku-na-wakacje-glowny-kierunek-to,13352891,30207404/

Przechytrzyć Wielkiego Brata i obejść sankcje (Myśl Polska)

Pod koniec czerwca 2018 r.  irańska delegacja gościła na moje zaproszenie w Łodzi i Warszawie. Wizytę w artykule Przechytrzyć Wielkiego Brata i obejść sankcje zrelacjonowała Agnieszka Piwar z Myśli Polskiej.

Gdyby na podstawie polsko-irańskich relacji miała powstać telenowela, to tytuł „Zakazana miłość” pasowałby idealnie. Jednak geopolityka, to nie serial telewizyjny. Przysłowiowy „happy end”, bądź jego brak, nie zależy więc tutaj od widzimisię producenta, wyobraźni scenarzysty, ani oczekiwań widzów.

Historia nie jest zdeterminowana, co nie oznacza, że nie należy próbować zmieniać świata na lepsze. Podjęcie walki w słusznej sprawie już jest zwycięstwem: „Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni” (Mt 5, 6).

Zacznijmy od początku. W 1979 roku Irańczycy skutecznie sprzeciwili się amerykańskiej dominacji. Pod szyldem „rewolucji islamskiej” społeczeństwo zbuntowało się, w skutek czego został obalony i wypędzony szach-marionetka Stanów Zjednoczonych. Od tamtej pory Iran stał się w pełni suwerennym państwem, a Amerykanie do dziś nie mogą i nie chcą się z tym pogodzić. Władze USA – niczym odtrącona kochanka w thrillerze klasy B – mszczą się na Iranie już od czterech dekad, czego bolesnym symbolem są bezduszne i niesprawiedliwe sankcje.

Do podobnego na swój sposób przewrotu – dla odmiany pod szyldem „Solidarności” – doszło przed laty także w Polsce, będącej wówczas pod dominacją sowietów. Coś jednak u nas poszło nie tak, bo wyrywając się spod panowania jednych (Moskwa), natychmiast padliśmy na kolana przed drugimi (Waszyngton). I tak, z marzeń o polskiej suwerenności pozostały mrzonki. O tym, jak bardzo jesteśmy zniewoleni, pokazuje – niczym papierek lakmusowy – właśnie sprawa irańska.

Same brawa, żadnych gwizdów

Między Polską a Iranem nigdy nie było zgrzytów. Wręcz przeciwnie. Sięgająca XV wieku historia wzajemnych stosunków dyplomatycznych, potwierdza jedynie, że nasze narody nieprzerwanie łączy serdeczna więź. Przekonali się o tym przedstawiciele irańskiego parlamentu, którzy w dniach 25-29 czerwca br. gościli w Polsce z oficjalną wizytą. Swoimi wrażeniami podzielili się z garstką polskich dziennikarzy (sądząc po frekwencji na konferencji prasowej, kolejny już raz można wywnioskować, że większość żurnalistów w Polsce ma jakiś specjalny zakaz spotkań z Irańczykami).

Irańska delegacja przybyła do Polski w celu nawiązania współpracy gospodarczej oraz partnerstwa miast w zakresie m.in. sportu, kultury, edukacji, nauki i nowych technologii. Parlamentarzystom z Irańsko-Polskiej Grupy Przyjaźni towarzyszył przedstawiciel irańskiego MSZ oraz Pracownik Departamentu Międzynarodowego Parlamentu. Delegację zaprosił i podejmował senator Maciej Grubski,przewodniczący Polsko-Irańskiej Grupy Parlamentarnej. Goście z Teheranu odwiedzili Łódź i Warszawę.

O przebiegu wizyty opowiedział Seyed Mehdi Farshadan, Przewodniczący Parlamentarnej Grupy Przyjaźni Islamskiej Republiki Iranu i Rzeczypospolitej Polskiej. Irańczycy odwiedzili w Łodzi m.in. Agencję Rozwoju Regionalnego oraz Bionanopark (park naukowo-technologicznym z atrakcyjną ofertą badawczą i inwestycyjną). Spotkali się także z przedstawicielami władz miasta, wicemarszałkiem woj. łódzkiego, Rektorem Politechniki Łódzkiej, Prorektorem Uniwersytetu Łódzkiego oraz pełnomocnikiem Rektora Uniwersytetu Medycznego w Łodzi ds. Wymiany Międzynarodowej. Szef irańskiej delegacji przyznał ponadto, że z inicjatywy ambasadora Iranu Ramina Mehmanparasta i senatora Macieja Grubskiego podjęto temat współpracy między jedną z irańskich prowincji (odpowiednik polskiego województwa), a województwem łódzkim. W Warszawie był z kolei czas na liczne spotkania z przedstawicielami polskiego parlamentu i zwiedzanie stolicy z przewodnikiem.

W rozmowie z dziennikarzami Irańczycy przyznali, że na każdym kroku spotykały ich gesty niezwykłej życzliwości i przyjaźni ze strony Polaków. Potwierdził to senator Grubski, który powiedział, że kiedy irańska delegacja zwiedzała Senat RP w trakcie obrad, obecni na sali senatorowie przywitali gości z Iranu gromkimi brawami. „Nie było żadnego gwizdania, żadnych złych zachowań, wszyscy bili brawo. To oznacza, że jest duża doza sympatii do narodu irańskiego i do tego, żebyśmy współpracowali” – spuentował przedstawiciel polskiego parlamentu.

Powstrzymać niesprawiedliwość

Nawiązując do porozumienia nuklearnego – a konkretnie tego, że Donald Trump jednostronnie zerwał umowę – Grubski wyraził zdecydowaną solidarność z Irańczykami. Zaznaczył, żeby w tej kwestii cytować go nie jako przewodniczącego Polsko-Irańskiej Grupy Parlamentarnej, ale jako senatora RP sprawującego wolny mandat. Jego zdaniem porozumienie zawarte w 2016 roku było „bardzo istotne i korzystne dla wszystkich stron, które je zawarły”. Tymczasem „podjęcie próby wycofania się przez Trumpa z tego porozumienia, spowodowało potrzebę określenia się pozostałych członków porozumienia w tej sprawie, ale również sojuszników współpracujących z tymi partnerami” – zauważył senator.

Grubski uważa, że w zaistniałej sytuacji Polska powinna stać po stronie Unii Europejskiej, która zdecydowała się dotrzymać umowy z Iranem
. Jednocześnie senator krytycznie ocenił stanowisko ministra Czaputowicza i premiera Morawickiego, którzy „postawili na agresywną politykę Donalda Trumpa”, który – zdaniem Grubskiego – „wypowiedział porozumienie w sposób bezsensowny”. Senator zauważył ponadto, że brak stanowczej reakcji Polaków na decyzję rządu, może wynikać z faktu, iż nie jesteśmy wystarczająco obecni w Iranie, szczególnie w sferze gospodarczej. Stąd konieczność takich wizyt jak ostatnia, by obecny stan rzeczy zmieniać z korzyścią dla obu państw.

Co ciekawe, Maciej Grubski przyznał, że prowadzi liczne dyskusje nt. Iranu z polskimi senatorami – zarówno z PO jak i z PiS. Z przebiegu tych rozmów wynika, że bez względu na barwy partyjne, zdecydowana większość z nich w kuluarach opowiada się po stronie Irańczyków i uznaje zerwanie porozumienia nuklearnego za niesprawiedliwe. Co więcej, rozmówcy Grubskiego uważają, że Polska powinna utrzymywać jak najlepsze relacje z Iranem, prowadzić tam interesy i zarabiać na tym pieniądze.

Odważni Polacy potrzebni od zaraz

Na pytanie „Myśli Polskiej” – dlaczego senatorowie nie wykorzystają pozycji w parlamencie oraz dostępu do głównych mediów, by nagłośnić swoje zdanie – Grubski dyplomatycznie odpowiedział, że „parlamentarzyści nie są wylewni”, a w Polsce wciąż panuje tzw. poprawność polityczna, czyli przekonanie, że „o pewnych rzeczach nie wypada mówić, a pewne zachowania należy promować”. Przewodniczący Polsko-Irańskiej Grupy Parlamentarnej zapewnił jednak, że nie zamierza się poddawać. Zobowiązał się przy tym, że jego zespół nadal będzie współpracował z ambasadorem Iranu na rzecz wspólnych interesów. W tym celu ma być pomocne specjalne biuro informacyjne, zbierające konkretne oferty i będące rodzajem pośrednika pomiędzy poszczególnymi instytucjami.

Motorem napędowym zdają się być dotychczasowe osiągnięcia działającej od prawie dziewięciu lat grupy parlamentarnej w Polsce oraz jej odpowiednika w Iranie. Przedstawiciele obu stron przypomnieli wymianę licznych wcześniejszych delegacji, które zaowocowały zacieśnieniem więzi i podpisaniem różnych umów. Nawiązując do ostatniej wizyty, Maciej Grubski wyraził nadzieję, że Irańczycy wrócą do domu przekonani, iż mają w Polsce przyjaciół zaangażowanych w ich sprawy. Seyed Mehdi Farshadan potwierdził, że jego delegacja odczuła w Polsce bardzo dużo pozytywnego nastawienia. Zapewnił, że po powrocie do Iranu będą poniekąd ambasadorami Polski i opowiedzą swoim rodakom – w tym władzom państwowym – jak wiele dobra i sympatii doświadczyli w naszym kraju.

Wola do współpracy jest wyraźna po obu stronach, a wynikające z niej korzyści wydają się być oczywiste. Co więc stoi na przeszkodzie obok paraliżującego polski rząd strachu przez Wujem Samem? Główną przeszkodą jest blokada na przepływ finansowy, co potwierdzili sami Irańczycy. W tym kontekście koniecznym warunkiem do rozkręcenia interesów z Iranem (i dalej z całym Bliskim Wschodem) jest utworzenie po stronie polskiej niezależnego banku, który obejdzie sankcje i pozwoli na swobodną wymianę płatności.

Grubski podkreślił, że powinniśmy wyciągać wnioski z tego co robią dzisiaj Niemcy, którzy z powodzeniem „majstrują przy narzędziach finansowych, aby otworzyć możliwości handlu z rejonami, które podlegają jakimś formom sankcji”. Senator przyznał, że ma już za sobą różne rozmowy z przedstawicielami odpowiednich instytucji finansowych z Polski. Z jednej strony dostrzega wolę do działania i współpracy; z drugiej strony wyczuwa, iż z tyłu głowy wciąż pozostaje obawa, że jest gdzieś ten Wielki Brat, który patrzy i świadomość, że ktoś zarządza dolarem na świecie. „To jest dla nas problem, że nie możemy przełamać tego myślenia, by np. przejść na walutę euro i poszukać innych rozwiązań” – podsumował przewodniczący Polsko-Irańskiej Grupy Parlamentarnej.

Polak zapomniał, że potrafi

Oczami wyobraźni już widzę te litościwe uśmieszki. No tak, przecież bystry Czytelnik „Myśli Polskiej” dobrze wie, że w sprawach międzynarodowej finansjery Polska nie ma nic do gadania. U zachodnich sąsiadów kombinowanie z bankami jeszcze jakoś przejdzie, ale u nas? Wiem, wiem, klany Rothschildów i innych spekulantów-Sorosów, w życiu nam na to nie pozwolą. A gdyby tak spróbować bez pytania o zgodę?

Pamięcią sięgam do zajęć na podyplomowych studiach z dziennikarstwa. Szczególne wrażenie wywarł na mnie wykład na temat działań polskiego podziemia, które w brawurowym stylu stworzyło wolną prasę w okupowanej przez nazistów Polsce. Powołana w tym celu komórka Armii Krajowej nie miała sobie równych na całym świecie. Polacy przechwytywali propagandową prasę gadzinową (wydawaną przez Niemców dla Polaków) podrzucając w jej miejsce własne gazety. Analogiczne działania dotyczyły niemieckich gazet wydawanych przez Niemców dla Niemców mieszkających w okupowanej Polsce. Sprawa nabrała rumieńców, kiedy okazało się, że podrabiana przez Polaków niemiecka prasa, od strony językowej była redagowana poprawniej po niemiecku, niż pod redakcją samych Niemców.

Na tym jednak nie koniec. Żeby móc to wszystko drukować potrzebna była energia elektryczna. Skąd w tamtych czasach wziąć prąd w dużych ilościach? Zuchwałość naszych rodaków i tutaj okazała się nie znać granic. Polacy podpinali kable pod agregat z kwatery Gestapo. W ten sposób, nocą podbierali od okupantów prąd potrzebny do tego, by z samego rana dostarczyć polskim czytelnikom namiastkę wolności, a niemieckim to, co im się należało.

I co, nadal Państwo nie wierzą, że z wolnym bankiem też się może udać? To lepiej uwierzcie, bo przez głupią decyzję Trumpa lada chwila mało kogo w Polsce będzie stać na zatankowanie samochodu.

Agnieszka Piwar
Na zdjęciu Seyed Mehdi Farshadan i sen. Maciej Grubski.
Myśl Polska, nr 29-30 (15-22.07.2018)

Wybory samorządowe jesienią 2018 r. Platforma w koalicji z Nowoczesną

W sobotę 7 lipca 2018 r. w hali Expo w Łodzi zostało podpisane porozumienie Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej w zakresie najbliższych wyborów samorządowych. Zaprezentowano też kandydatów Koalicji Obywatelskiej na prezydentów miast w województwie łódzkim. W Łodzi wystartuje oczywiście Hanna Zdanowska.

Więcej na http://www.dzienniklodzki.pl/wiadomosci/g/wybory-2018-koalicja-obywatelska-czyli-po-i-nowoczesna-oficjalnie-wystartowala-w-wojewodztwie-lodzkim-umowe-podpisano-w-hali,13321400,30017840/

KONFERENCJA NT. SPOSOBÓW NA ROZWÓJ I PROMOCJĘ W ŁODZI TAKICH DYSCYPLIN OLIMPIJSKICH JAK ZAPASY, BOKS, JUDO I PODNOSZENIE CIĘŻARÓW

KONFERENCJA NT. SPOSOBÓW NA ROZWÓJ I PROMOCJĘ W ŁODZI TAKICH DYSCYPLIN OLIMPIJSKICH JAK ZAPASY, BOKS, JUDO I PODNOSZENIE CIĘŻARÓW

Źródło: Robert Fiećko, TV TOYA – Wydarzenia Sport, 25.01.2016

Więcej

Wielka Nagroda Łodzi wręczona

Zakończył się międzynarodowy turniej zapaśniczy Wielka Nagroda Łodzi. Wystartowało w nim 111 zawodników z 16 klubów, w tym dwie drużyny z zagranicy. Byłą to już trzecia edycja imprezy. Przedstawiciele Gimnazjum nr 2 wygrali zarówno klasyfikację chłopców, jak i dziewcząt. W trakcie turnieju Polski Związek Zapaśniczy odznaczył organizatorów imprezy srebrnymi i brązowymi odznakami PZZ. Łódzkie środowisko zapaśnicze doceniło łodzian zaangażowanych w rozwój zapasów w mieście, czego symbolem było wręczenie pucharu „Przyjaciel Zapasów”. Byłem jednym z jego laureatów, za co serdecznie dziękuję. Dla mnie, jako byłego zapaśnika, to niezwykle ważny gest. Będę niezmiennie działał na rzecz rozwoju tej dyscypliny sportu, ale także innych, szczególnie w zakresie sportów dzieci i młodzieży. To był niezwykle udany turniej. Cieszy mnie, że zapasy są tak popularne wśród tak utalentowanej młodzieży.

Szczegółowa relacja z zawodów w Dzienniku Łódzkim z 10.06.2016 r. w art. Dariusza Kuczmery na str. 27.

Bo są rzeczy ważne i ważniejsze…

Express Ilustrowany poruszył sprawę mojego oświadczenia do ministra spraw zagranicznych ws. okupowanej od 40 lat przez Maroko Sahary Zachodniej. Polska powinna jak najszybciej interweniować w tej sprawie, pomóc doprowadzić do pokoju i wyzwolenia Sahary Zachodniej.

Więcej na str. 46 w wydaniu z 10.06.2016 r.

Wielka Nagroda Łodzi, memoriał Jana Kauca i judo

„[…] Na turnieje zaprasza senator Maciej Grubski, który jest wielkim sympatykiem tych dyscyplin. W sobotę w Pałacu Sportowym przy ul. Skorupki 21 odbędzie się międzynarodowy turniej młodzików, młodziczek i kadetów w zapasach w stylu wolnym. Zawody rozgrywane są w ramach Łódzkiego Festiwalu Sportów Walki. […] W niedzielę w Pałacu Sportowym przy ul. Skorupki 21 odbędzie się 20 memoriał Jana Kauca w zapasach stylu wolnego.”

Więcej na str. 30 Dziennika Łódzkiego z 3.06.2016 r. w art. Dariusza Kuczmery.

Film o uchodźcach

„Okazuje się, że senator Maciej Grubski walczy nie tylko o ulicę Teherańską, ale i o film na temat wyjścia Polaków, żołnierzy armii Andersa i ich rodzin z terenów ZSRR do Iranu. To by było i o uchodźcach i o żołnierzach niewyklętych…”

Źródło: MAL, Express Ilustrowany str. 47 _ Pasztet Po Łódzku, 20.05.2015 r.

Tego w Łodzi nie będzie…

Artykuł o realizacji obietnic inwestycyjnych w Łodzi. Część udało się władzom miasta przeprowadzić, część pozostała jedynie w sferze wizualizacji.

W Łodzi obietnic składanych przez polityków było bardzo dużo. Ja też mówiłem o tym, że na Brusie powinno powstać centrum sportowe. Żałuję, że to się nie udało, bo to dobry pomysł. Ale politycy powinni być też marzycielami, pokazywać możliwości i kierunki, w których może rozwijać się miasto. Takim pomysłem był tor Formuły 1, którego pomysł kilka lat temu, jako wiceprezydent Łodzi, zgłosiła Hanna Zdanowska. Wtedy to miało sens, był czas sukcesów Kubicy, dziś już się nie uda. Pani prezydent pokazała, że jest w stanie zrobić inne rzeczy, np. trasę W-Z. Szczęście, że nie usypano góry na Widzewie.

Więcej na str. 18-19 w Expressie Ilustrowanym z 13 maja 2016 r.

Na mapie …

Maciej Grubski, łódzki senator nie ustaje w wysiłkach, by gdzieś na mapie pojawiła się ulica Teherańska. Cztery lata temu zgłosił wniosek w tej sprawie do Rady Miejskiej w Łodzi (ale jakoś jego koledzy i koleżanki z PO tym się nie zajęli). Teraz stara się o to w Warszawie. No, ale w końcu jest przewodniczącym Polsko-Irańskiej Grupy Parlamentarnej, a to zobowiązuje. A najlepiej, by ulica Teherańska krzyżowała się z Jałtańską i Poczdamską. Dla celów edukacji historycznej.”

Źródło: Express Ilustrowany str. 46, 13 maja 2016 r.

Sukcesy zapaśników. W Łodzi odbędzie się Festiwal Sztuk Walki

Patryk Drzewiecki (KS 20 Łódź) został Wicemistrzem Polski w kategorii do 42 kg w zapasach stylu wolnego. Finały Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży Warmia Mazury 2016 odbyły się w Lidzbarku Warmińskim. W imprezie udział wzięło 160 zapaśników z 58 klubów. Piąte miejsce zajął Wiktor Miksa (KS 20). Gratuluję!

Jak podaje Dziennik Łódzki, najlepszych zapaśników z Łodzi będzie można także zobaczyć podczas międzynarodowego turnieju Wielka Nagroda Łodzi. Zostanie on rozegrany w ramach Festiwalu Sportów Walki, który zaplanowano na 4 czerwca w Pałacu Sportowym przy ul. Skorupki. W programie festiwalu znalazły się nie tylko zapasy, ale też sumo, judo, sambo i boks.

„A do nawiązania współpracy zapasów, judo, boksu, sambo i sumo przyczynił się panel dyskusyjny na temat promocji sportów walki zorganizowany przez wiceprezydenta Łodzi Tomasza Trelę i senatora Macieja Grubskiego” _ czytamy w artykule wypowiedź trenera Piotra Górskiego. Niezmiernie mi miło słyszeć te słowa 🙂

Więcej w Dzienniku Łódzkim z 12 maja 2016 r. na stronie 21.

7 milionów więcej dla posłów

Od tego miesiąca o ponad tysiąc złotych wzrósł ryczał na prowadzenie biur parlamentarzystów. Wyniesie 13,2 tys. zł. Jest to konieczne m.in. ze wzrastającą liczbą interwencji w sprawach mieszkańców, jakie podejmują biura. Coraz częściej niezbędne jest zasięgnięcie m.in. opinii prawnej. Z tej puli opłacany jest także czynsz za lokal na biuro, koszty przejazdów zw. z pełnieniem mandatu, ekspertyz, rachunki telefoniczne i za internet, wynajem sal na spotkania z mieszkańcami, materiały biurowe, korespondencja, pensje pracowników i wiele innych.

Te dodatkowe środki postanowiłem przeznaczyć na podwyżki dla pracowników.

Więcej w Dzienniku Łódzkim z 11 maja 2016 r. na s. 3. i na link

TLK Łódź – Warszawa z dotacją MIB?

„Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa bierze pod uwagę zmianę sposobu finansowania połączeń Łódź _ Warszawa” – podaje Rynek Kolejowy. Prawdoopobnie pociągi IC i TLK kursujące pomiędzy tymi dwoma miastami zostaną objęte dotacją z budżetu państwa.
Obecnie jako jedyne funkcjonują na komercyjnych zasadach. Taki zabieg miałby umożliwić wymianę taboru. W obecnych okolicznościach byłoby to nieopłacalne.

„_ Celem podjęcia działań zaradczych w resorcie podjęto wnikliwą analizę możliwości wypracowania stosownego rozwiązania _ pisał już w marcu w odpowiedzi na pytania senatora Macieja Grubskiego Piotr Stomma, wiceminister infrastruktury odpowiedzialny za kolej.” – czytamy w artykule. Sprawa jest skomplikowana i nie wiadomo, kiedy zostanie podjęta ostateczna decyzja co do sposobu finansowania przewozów.

Więcej, 4.05.2016 r.

Niemcy zmieniliby zdanie, gdyby Rosja… WYWIAD

O pomocy militarnej dla Polski w razie agresji Rosji na nasz kraj rozmawiam jako wiceprzewodniczący senackiej komisji obrony narodowej z red. Marcinem Dardą.
W sytuacji, gdy 57 proc. Niemców jest przeciwnych pomocy militarnej w przypadku agresji Rosji na Polskę uważam, że to dobrze, że pomoc militarna wysyłana sojusznikom na podstawie punktu piątego porozumienia NATO jest kwestią rządów, a nie nastrojów społecznych. NATO daje nam poczucie stabilizacji, przekonanie, że w sytuacji agresji innego państwa na nasze będą reperkusje ze strony naszych sojuszników. Nie wyobrażam sobie, że mogłoby dość do sytuacji jak w 1939 r.
Niestety , dziś ludzie chcą żyć wygodnie i troszczą się o siebie, a nie o interes państwa, stąd też niechęć do służenia w wojsku, nie tylko w Polsce, ale też w innych krajach.
Jestem też zdania, że gdyby jednak Rosja zdecydowała się na interwencję w Polsce, na przykład na tle jakichś roszczeń terytorialnych, to prawdopodobnie nastroje niemieckiego społeczeństwa by się odwróciły. Nawet nie ze względu na chęć pomocy Polakom, ale o utratę przez niemiecki naród poczucia bezpieczeństwa we własnym kraju.

Wywiad przeczytacie na http://www.dzienniklodzki.pl/opinie/a/maciej-grubski-niemcy-zmieniliby-zdanie-gdyby-rosja-wywiad,9928188/ (28.04.2016 r. oraz na stronie 2 Dziennika Łódzkiego)

Łódzka królowa sumo na podium

W Krotoszynie odbyły się Mistrzostwa Europy w sumo, w których udział wzięła łodzianka Sara Król (UKS Atleta Łódź, kategoria juniorek i młodzieżowców). Piętnastolatka dokonała historycznego wyczynu, czterokrotnie stając na podium w jednym turnieju, zdobywając dwa brązowe i dwa srebrne medale. To niezwykle utalentowana zawodniczka, a samo sumo jest dyscypliną widowiskową i rozwojową.
Sarę i dwie inne zdolne zawodniczki sumo będzie można obserwować 4 czerwca podczas turnieju „Wielka Nagroda Łodzi”, nad którym objąłem patronat.

Więcej w Dzienniku Łódzkim z 27.04.2016 r. na str. 18.

Bokserka Włókiennika trzecia w Polsce

Łódzka bokserka Ewa Szyszkowska (Włókiennik Łódź) zdobyła brązowy medal w tegorocznych XV Mistrzostwach Polski Juniorek w boksie. W zawodach startowały 103 zawodniczki z 45 klubów. Pozostałe zawodniczki Włókiennika Łódź uplasowały się na piątych miejscach w swoich kategoriach wagowych. Szczegóły w Dzienniku Łódzkim z 20.04.2016 r. na str. 19 w art. Dariusza Kuczery.
Wszystkim walczącym serdecznie gratuluję! ?
Boks, judo, zapasy i podnoszenie ciężarów powinny być w Łodzi kluczowymi dyscyplinami. Są ogólnorozwojowe i „medalodajne”, dają szansę na udział w igrzyskach olimpijskich.

Bardzo dobry występ łódzkich zapaśników

Jakiś czas temu objąłem honorowy patronat nad zapaśniczym turniejem „Wielka Nagroda Łodzi”. Łódź powoli staje się polską stolicą zapasów. Możemy być dumny z łódzkich zawodników. W Chęcinach w II Pucharze Polski Juniorek i Juniorów Młodszych w zapasach w stylu wolnym łodzianie zajęli bardzo dobre miejsca, zdobyli kilka medali. Tą dyscyplinę sportu wspiera także Miasto Łódź w ramach zadania „Szkolenie Sportowe”.

Więcej w Dzienniku Łódzkim z 14.04.2016 r. na str. 22.

Weterani z ulgami w MPK, do muzeów i teatrów?

[…] Do Rady Miejskiej w Łodzi trafił wniosek o przyznanie weteranom – uczestnikom misji pokojowych i stabilizacyjnych – specjalnych ulg. Dotyczyłyby one m.in. .komunikacji miejskiej, galerii, teatrów, muzeów, obiektów sportowych i rekreacyjnych.

– Wysokość wprowadzonej ulgi to już decyzja Rady Miejskiej. Uważam, że przyznanie weteranom przynajmniej prawa do zniżki to dobry sposób na okazanie naszego uznania i wdzięczności za ich służbę na rzecz działań pokojowych na świecie – mówi senator Maciej Grubski, autor wniosku. – Chodzi mi o weteranów misji pod egidą ONZ. […]

Więcej na http://www.expressilustrowany.pl/lodz/a/lodz-czy-beda-ulgi-w-mpk-w-muzeach-i-teatrach,9826564/ oraz na str. 6 Expressu Ilustrowanego z 4.04.2016 r.

Musimy się spieszyć

„Dziś należy się spieszyć, aby zaistnieć w Iranie. Kiedy przed pięcioma laty rozpoczynaliśmy działania naszej grupy parlamentarnej, sankcje uniemożliwiały prawie każde działanie. Od kilku miesięcy sytuacja jest inna. Jeżeli chcemy wygrać Iran dla Polski, to wszystkie ręce na pokład” – mówi senator Maciej Grubski (PO), przewodniczący Polsko-Irańskiej Grupy Parlamentarnej.

Wywiad Agnieszki Piwar dostępny na http://www.mysl-polska.pl/828 oraz w gazecie Myśl Polska str. 5, 22.3.2016

Senatorowie o planach MON w 2016 roku

Zmiany w systemie dowodzenia i kierowania armią, utworzenie Obrony Terytorialnej oraz powiązanie programów modernizacyjnych z polskim przemysłem obronnym – to zdaniem wiceministra Bartosza Kownackiego najważniejsze zadania resortu obrony w 2016 roku. Największe wyzwania jakie czekają wojsko i MON to szczyt NATO oraz ćwiczenia „Anakonda”.

[…] Parlamentarzyści rozmawiali również o ostatnich ruchach kadrowych w Dowództwie Generalnym Rodzajów Sił Zbrojnych. Maciej Grubski (PO), wiceprzewodniczący komisji, pytał wiceministra Kownackiego o powody złożenia dymisji przez pięciu generałów DGRSZ. – Chciałbym zapewnić, że odejście tych oficerów w żaden sposób nie zakłóciło funkcjonowania armii. Co więcej, ich dymisje były jedynie wyprzedzeniem decyzji, które w najbliższym czasie miał podjąć minister obrony – przekonywał Bartosz Kownacki. Wiceminister dodał, że „najwyższy czas, by w wojsku sięgano po młodych oficerów, którzy ukończyli zachodnie, na przykład NATO-wskie uczelnie wojskowe”.

Senator Grubski dopytywał jednak, czy to oznacza, że kierownictwo resortu będzie dążyło do usunięcia z armii oficerów, którzy zaczynali karierę jeszcze w PRL. – Rozumiem, że nie chcecie ich w wojsku, ale czy Polskę i armię stać na to, by zrezygnować z doświadczonych oficerów tylko dlatego, że rozpoczęli służbę w wojsku przed 1989 rokiem? – pytał senator PO. […]

Cały artykuł dostępny w art. Joanny Tańskiej z 8 marca 2016 r. opublikowanym na http://www.polska-zbrojna.pl/home/articleshow/18723?t=Senatorowie-o-planach-MON-w-2016-roku

Badania dzięki senatorowi nie będą już problemem

W Łodzi trzeba stworzyć sprawny system z zakresu medycyny sportowej skierowany do dzieci i młodzieży. Do takiego wniosku doszli uczestnicy styczniowej debaty nt. łódzkiego sportu zorganizowanej przeze mnie i wiceprezydenta Łodzi Tomasza Trelę. Szybkie badania, niezbędne przed rozpoczęciem treningów, mógłby kontraktować NFZ. Skierowałem w tej sprawie pismo do Jolanty Kręckiej, dyrektor Łódzkiego Oddziału Wojewódzkiego Narodowego Funduszu Zdrowia.
Czytamy w nim m.in: „Bardzo często się zdarza, że dzieci pomimo chęci, predyspozycji i talentu do uprawiania danej dyscypliny nie mogą przystąpić do treningów, gdyż rodzice nie są w stanie pokryć kosztów badań. Problem ten dotyczy wielu łódzkich rodzin, zwłaszcza wielodzietnych. Warto zwrócić uwagę, że w przypadku niektórych dyscyplin, jak chociażby boksu, konieczne jest przeprowadzenie wielu specjalistycznych badań. Nieodpłatne ich wykonanie jest możliwe, ale wiąże się z długim oczekiwaniem na wizytę lekarską. W związku z powyższym zwracam się o udzielenie informacji, czy możliwe jest kontraktowanie przez NFZ badań dla dzieci i młodzieży w oparciu o wytypowane przychodnie miejskie. Takie rozwiązanie umożliwiłoby wszystkim dzieciom, bez względu na status materialny, trenowanie wybranych dyscyplin sportowych.”
Dyrektor J. Kręcka odpisała, że: „Fundusz jest obowiązany zapewnić równe traktowanie wszystkich świadczeniodawców, ubiegających się o zawarcie umowy o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej (…) W powiatach: kutnowskim, zduńskowolski m i sieradzkim pacjenci przyjmowani są na bieżąco. W powiecie łęczyckim, Skierniewicach i Łodzi pacjenci mogą otrzymać świadczenia lekarza medycyny w ciągu trzech tygodni od zgłoszenia (…)”
Istnieje więc nadzieja na właściwe działanie systemu badań dla dzieci i młodzieży w Łódzkiem. W kolejnym liście do dyrektor ŁOW NFZ zwróciłem się z prośbą o udzielenie informacji, które placówki medyczne w Łodzi posiadają kontrakt z NFZ na udzielanie świadczeń z zakresu medycyny sportu oraz jakie świadczenia każda z tych placówek oferuje pacjentom w ramach przedmiotowego kontraktu. Poprosiłem też o przedstawienie pełnego zakresu badań i innych świadczeń medycznych, które obejmuje kontrakt na udzielanie świadczeń z zakresu medycyny sportowej.

O sprawie w napisał w Dzienniku Łódzkim red. Dariusz Kuczmera (29.02.2016 r., dodatek Sport – str. 3).

Senator zachęca uczniów

Na początku lutego wystosowałem pismo do dyrektorów łódzkich szkół ws. promowania wśród młodzieży sportowego stylu życia. List jest dostępny na Facebooku oraz w aktualnościach. Napisał o nim również 8.02.2016 Dziennik Łódzki w art. „Senator zachęca uczniów” (s. 13, autor _ Dariusz Kuczmera „Mali siłacze na maty czy Bokserskie ABC to programy ukierunkowane na wyłapanie perełek, które za jakiś czas przy odpowiednim szkoleniu mogą stać się reprezentantami Polski na igrzyskach” _ czytamy moją wypowiedź w artykule.

Łódzki poseł ma dbać o interes Łodzi czy partii?

„W głosowaniu nad budżetem łódzcy posłowie PiS byli przeciwko 350 mln zł na rewitalizację Łodzi” _ pisze Express Ilustrowany (5.02.2016, str. 4, autor artykułu – MSM). Sprawę komentują łódzcy parlamentarzyści oraz politolog.
„Parlamentarzysta z Łodzi powinien mieć na względzie przede wszystkim interes miasta. To partia wskazuje kandydatów na listy, ale wybierają ich już łodzianie. Lojalność jest ważna, ale przede wszystkim wobec wyborców. Sytuacje, gdy trzeba wybierać, pokazują kręgosłup polityków” _ czytamy moją wypowiedź.

Łódź ma pomysł na medale

„Łódź ma pomysł na medale” – tak komentuje Dziennik Łódzki inicjatywę, którą podjąłem wspólnie z wiceprezydentem Łodzi Tomaszem Trelą w zakresie wspomagania promocji i rozwoju czterech dyscyplin olimpijskich w naszym mieście: judo, zapasów, boksu i podnoszenia ciężarów. 25 stycznia w UMŁ odbyła się debata w tej sprawie.
Więcej w Dzienniku Łódzkim z 1 lutego 2016 r. na s. 10 dodatku „Sport”.

Zapasy, boks, judo i podnoszenie ciężarów – jak je wspierać?

image25012016Jak rozwijać i promować w Łodzi takie dyscypliny olimpijskie jak zapasy, boks, judo i podnoszenie ciężarów – zastanawiali się uczestnicy panelu dyskusyjnego zorganizowanego przez wiceprezydenta Łodzi Tomasza Trelę i senatora Macieja Grubskiego.

W konferencji udział wzięli m.in. dyrektor Wydziału Sportu Marek Kondraciuk, dyrektor Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji Eryk Rawicki, posłanka i wiceprzewodnicząca Łódzkiej Rady Sportu Małgorzata Niemczyk, prezesi łódzkich klubów sportowych oraz trenerzy. Celem spotkania było wypracowanie rozwiązań w zakresie rozwoju i promocji w/w dyscyplin olimpijskich oraz planów i pomysłów na rozwój łódzkich klubów sportowych.
Dużym zainteresowaniem wśród łódzkich dzieci cieszą się dwa projekty wspierane przez MOSiR: „Mali siłacze na maty” i „Bokserskie ABC”. Oba projekty chwalił też senator M. Grubski. Podkreślał, że indywidualnym zawodnikom łatwiej jest zdobywać medale niż całym drużynom. – Dla Łodzi potrzebne są medale, olimpijczycy – przekonywał. Do tego jednak niezbędne są odpowiednie motywatory i zaangażowanie łódzkich szkół prowadzących uczniowskie kluby sportowe.
– Te dyscypliny leżą nam głęboko na sercu – zapewnił T. Trela. Wiceprezydent Tomas Trela wyraził zadowolenie ze współpracy z senatorem. także w tym zakresie Przypomniał, że M. Grubski – jako „ambasador łódzkiego sportu” wspiera Miasto w walce o każdą złotówkę z Ministerstwa Sportu na łódzkie obiekty sportowe. Podczas dzisiejszej debaty liczył na kolejne propozycje, w jaki sposób Miasto mogłoby wspierać łódzkich sportowców. Zapewnił, że Łódź co roku inwestuje i modernizuje obiekty sportowe, ale w takim zakresie, w jakim pozwala na to budżet miasta.
Na ostatnim posiedzeniu Komisji Sportu Rady Miejskiej dyrektor Wydziału Sportu informował radnych, że latem ubiegłego roku wznowiono prace nad strategią rozwoju łódzkiego sportu, a w ministerstwie sportu trwają prace nad sportowym programem skierowanym do dzieci i młodzieży. Podkreślał konieczność wspierania przez Miasto tych dyscyplin, które są najbardziej „medalodajne” i należą do katalogu dyscyplin olimpijskich, w tym m.in. judo. Jak mówił dziś T. Trela, jeden z łódzkich sportowców – judoka Aleksander Beta (KS Gwardia) – ma szansę na tegoroczną olimpiadę w RIO.

Źródło: http://www.uml.lodz.pl/sport/aktualnosci/?news=29949, 25.01.2016

Plany parlamentarzystów na 2016 rok

Budowa obrony terytorialnej, przygotowania do szczytu NATO w Warszawie, realizacja programów modernizacyjnych, ale też sytuacja materialna żołnierzy i pracowników cywilnych – posłowie i senatorowie z Komisji Obrony Narodowej ustalili harmonogram pracy na 2016 rok.

[…] Stałym punktem posiedzeń Komisji Obrony będzie realizacja programów modernizacyjnych. Posłowie przyjrzą się m.in. realizacji programu „Wisła” oraz programu dotyczącego zakupu śmigłowców. Ten ostatni interesuje także senatorów. – Program śmigłowcowy wzbudzał ogromne kontrowersje, tyle czasu słyszeliśmy o problemach związanych z zakupem maszyn Caracal, dlatego powinniśmy wiedzieć, czy ten kontrakt będzie w końcu podpisany czy odrzucony. A jeśli tak, to z jakich powodów – mówił Maciej Grubski (PO), wiceprzewodniczący senackiej Komisji Obrony. […]
Więcej w artykule Joanny Tańskiej z 14.01.2016 r. opublikowanym na http://www.polska-zbrojna.pl/home/articleshow/18198?t=plany-parlamentarzystow-na-2016-rok.